Tytuł: Pamięć czy przyszłość?

Autor: Włodzimierz Suleja

strona 5, dział Słowo wstępne

Jesteśmy, wszyscy bez wyjątku, twórcami historii. Wszyscy jesteśmy aktorami na dziejowej scenie, choć w spektaklu, w którym przyszło nam brać udział, niewielu odegra pierwszoplanowe role.

"PAMIĘĆ I PRZYSZŁOŚĆ" 1/2008

EXIT. KRESY WSCHODNIE -> ZIEMIE ZACHODNIE

Zaledwie kilka lat temu polityk, będący swoistym znakiem firmowym współczesnej polskiej lewicy, swą prezydencką kampanię prowadził pod hasłem „wybierzmy przyszłość!”. Deklaracji tej nie można się dziwić. Spojrzenie w przyszłość oznaczało pozbycie się balastu przeszłości, czasów PRL czyli w praktyce okresu, w którym zwykły obywatel PRL funkcjonował w obrębie totalitarnego państwa. Marsz w przyszłość miał prowadzić ku zjednoczonej Europie, w której pamięć o narodowej przeszłości, zarówno tej dumnej, bohaterskiej, jak i wywołującej poczucie wstydu, byłaby zwyczajnie niepotrzebna, krępująca. Pamięć o przeszłości należałoby zatem, w imię utylitarnej politycznej poprawności, po prostu odrzucić.
Zwolennicy tego rodzaju myślenia zdają się nie dostrzegać innej prawdy. Narody, dotknięte historyczną amnezją, po prostu przestają istnieć. Od przeszłości nie można uciec. Przeszłość, i to w stopniu największym, określa nie tylko naszą tożsamość, ale i realnie wpływa na wybór kierunku, w którym, jako społeczeństwo, zmierzamy. Znajomość przeszłości może, choć nie musi, pozwalać lepiej dostrzec najrozmaitsze zagrożenia, mogące na drodze tej się pojawić. Wprawdzie odległe, łacińskie przysłowie o tym, że historia jest nauczycielką życia zostało wielokrotnie zdeprecjonowane, niemniej jednak ciągle zachowuje swą aktualność. Głównie dlatego, że i jako jednostki, i jako społeczeństwo, jesteśmy zanurzeni, czy chcemy tego, czy nie, właśnie w historii, w przeszłości.
Najczęściej odnosimy wrażenie, że historia dzieje się obok nas, my sami zaś, swymi indywidualnymi wyborami, nie mamy na nią jakiegokolwiek wpływu. Nie jest to prawda, nawet w czasach, gdy bieg zdarzeń toczy się w powolnym, leniwym rytmie. Wszyscy jesteśmy aktorami na dziejowej scenie, choć w spektaklu, w którym przyszło nam brać udział, niewielu odegra pierwszoplanowe role. To prawda, że żołnierz, idący do szturmu pod Verdun, był tylko armatnim mięsem. To prawda, że kobieta czy dziecko, przemierzająca drogę śmierci w Auschwitz-Birkenau z kolejowej rampy do gazowej komory mogą być porównywani do pyłku, niesionego bez możliwości stawiania oporu przez nie wiatr, a huragan historii. To prawda, że uczestnik masowego, pierwszomajowego pochodu, defilujący ze szturmówką w ręce przed trybuną honorową, z której pomachiwał łaskawie ręką usadowiony na niej z łaski Kremla dygnitarz, mógł się tylko bezsilnie zżymać. A jednak ten sam żołnierz, już w polskim mundurze, zajmując w 1920 roku Kijów, mógł mieć świadomość, że z bronią w ręku wykuwa granice odrodzonego państwa. Kobieta – bojowiec w warszawskim getcie, choćby z butelką benzyny w ręku, dokonywała samodzielnego, heroicznego i straceńczego zarazem, wyboru. Anonimowy uczestnik pochodu zaś w kilkanaście lat później, bez szturmówki a z biało-czerwoną opaska na ramieniu, stał przy bramie gdańskiej Stoczni.
Jesteśmy, wszyscy bez wyjątku, twórcami historii. Zapisujemy swoje własne ślady w zbiorowej pamięci. Dlatego mamy nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek, by wiedzieć. Pamiętać. I, dzięki temu, lepiej rozumieć.

* * *

Nowy kwartalnik nie bez przyczyny ma łączyć PAMIĘĆ I PRZYSZŁOŚĆ. Nie są to, o czym jesteśmy głęboko przekonani, pojęcia przeciwstawne. Przyszłość wyrasta z pamięci, i stanie się tym trwalsza, im głębszy i solidniejszy okaże się jej fundament. Zespół redakcyjny nie zamierza przy tym koncentrować się na historii ukazywanej w sposób abstrakcyjny, rozgrywającej się na politycznych salonach czy w zaciszach gabinetów. Podstawowy cel to przybliżenie losów zwykłych ludzi, losów wplątanych w dziejowe burze, w które obfitował cały XX wiek. I choć zbiór owych indywidualnych prawd nie będzie przekładał się w prosty sposób na prawdę ogólną, uniwersalną, wszystkich tych subiektywnych doświadczeń nie wolno zagubić czy zdeprecjonować. Pamięć przeszłości, również w jej osobistym, ludzkim wymiarze, powinna wzbogacać. Zbliżać do prawdy. I, dzięki temu, szerzej otwierać drogę prowadzącą w przyszłość.